Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Chiny w przemysłowym świecie przemocy
dodano 09.11.2008
„Umiejętność” banalizowania przemocy przemysłowej jest głównym narzędziem warsztatu współczesnej inteligencji. Dzięki rozwojowi public relations industrializm nauczono nas oglądać w świetle fajerwerków i na wyretuszowanej fotografii.
„Późnym wieczorem, 29 czerwca 1973 r., niespełna miesiąc od otwarcia oddziału Chase Manhattan Bank w Moskwie – wspominał David Rockefeller, wnuk twórcy najpotężniejszego imperium przemysłowo-finansowego w historii ludzkości, Standard Oil – moja żona Peggy i ja zasiedliśmy w Wielkiej Sali Ludowej w Pekinie do rozmowy
z premierem Zhou Enlai, drugim człowiekiem pod względem prestiżu i władzy zaraz
po Mao Zedong. Była to moja pierwsza wizyta w Chinach – podkreślał Rockefeller –
i miała znaczenie historyczne bo byłem pierwszym amerykańskim bankierem,
który przybył do Chińskiej Republiki Ludowej. Tego wieczoru podpisałem porozumienie, czyniące Chase Manhattan Bank pierwszym amerykańskim bankiem, który nawiązał współpracę z Bankiem Chin od czasu przejęcia władzy przez komunistów 25 lat wcześniej”. (2)
W relacji tej nie byłoby pewnie nic zdumiewającego, gdyby pominąć fakt, że w tym czasie każdy inny obywatel USA, który nawiązałby jakąkolwiek współpracę z wrogim, komunistycznym rządem Chin wpadłby w wielkie problemy prawne nie wykluczając możliwych oskarżeń o zdradę państwa. Kuba, posiadająca nieporównywalnie mniej represyjny system polityczny, była – bez większego sprzeciwu zachodniej prasy – przez długie lata poddana blokadzie handlowej, której surowe respektowanie Stany Zjednoczone narzucały nawet kontrahentom z innych państw zachodnich. Trzeba tęgiej, „zachodniej” głowy, by zrozumieć, z jakich powodów Chiny potraktowano inaczej,
tym bardziej, że David Rockefeller, jak sam podkreślał, był zagorzałym zwolennikiem eskalacji wojny w Wietnamie i mimo wielkiej liczby ofiar ludobójstwa, jakiego dokonano podczas tragicznego konfliktu, jest do dzisiaj z tego wyboru dumny. Umocnił go nawet
w swym przekonaniu po latach, w roku 1998 – jak sam podkreślał – premier Singapuru, który prywatnie wyznał mu – o dziwo to, o czym cała propaganda zachodnia huczy od lat – że „gdyby nie amerykańska interwencja, cała południowo-wschodnia Azja wpadłaby
w sferę komunistycznej dominacji Chin”, czyli tego kraju, któremu Rockefeller jako pierwszy zaoferował finansową pomoc na rozwój przemysłowej infrastruktury.(3)
Jednak, co szokujące, w roku 1973 Rockefeller obwieścił narodowi amerykańskiemu na łamach New York Times, że „bez względu na koszty, jakich wymagała rewolucja chińska, widoczne są jej pozytywne efekty, nie tylko w budowie bardziej wydajnej i zaangażowanej administracji, ale również w wytworzeniu wysokiego morale i realizacji celów społecznych. Ogólny postęp socjalny i ekonomiczny jest również zdumiewający... społeczny eksperyment w Chinach, jaki dokonał się pod wodzą przewodniczącego Mao jest jednym z najbardziej znaczących i pomyślnych w historii.” (4) Tak twierdził publicznie najbardziej wpływowy bankier drugiej połowy XX wieku, który jednocześnie nie miał żadnych oporów, by „rozprzestrzenianiu się komunizmu w Azji” pod „przewodnictwem Chin” przeciwstawiać się przy pomocy napalmu. Ci z nas, którzy nie rozumieją kapitalizmu i historii bankowości, mają prawo się dziwić. Nie powinni jednak zapomnieć podziękować bogu, że w swej zajadłej walce z komunizmem amerykańskiemu establishmentowi nie przyszło do głowy, aby w latach 70. okolice socjalistycznej Warszawy obsypać napalmem w przejawie szlachetnej troski o powstrzymanie dalszego rozprzestrzeniania się zarazy komunizmu.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW