Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Eliminacja Kaczmarka
dodano 03.09.2007
Janusz Kaczmarek został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Można się było tego spodziewać, gdyż od kilku tygodni stawał się osobą nadzwyczaj niewygodną dla kierownictwa PiS-u oraz służb specjalnych.
Paradoks medialny
Niezależnie jednak od tego, jaka była rzeczywista przyczyna czwartkowej fali zatrzymań, ich dokonanie powoduje jeszcze większy zamęt w i tak mocno już skomplikowanym dochodzeniu. Słyszeliśmy już do tej pory wiele najróżniejszych wersji zdarzeń, dotyczących przecieku, który spowodował fiasko akcji CBA. Inaczej widzieli i zapamiętali wszystko Kaczmarek, Andrzej Lepper, a jeszcze inaczej – Zbigniew Ziobro i premier Kaczyński. Sprzeczne są także zeznania głównodowodzących służb specjalnych.
W sytuacji, gdy społeczeństwo i media nie wiedzą, komu wierzyć, a komu nie, dochodzi najczęściej do próby osłabienia wiarygodności przeciwnika. Tak też było i w tym przypadku. Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński od niemal miesiąca do znudzenia powtarzają, iż słowa Kaczmarka to bajki wyssane z palca i nie należy zawracać sobie nimi głowy. Aby dodatkowo skompromitować swojego byłego współpracownika, kierownictwo PiS wyciągnęło na niego kwity i ogłosiło publicznie, iż był członkiem PZPR.
Należałoby po tych ruchach sądzić, że po wykazaniu, iż Janusz Kaczmarek rzekomo jest osobą, której trudno ufać, premier i minister sprawiedliwości machną ręką na jego rewelacje i przejdą nad nimi do porządku dziennego. Jak zatem wytłumaczyć fakt, iż Ludwik Dorn jeszcze przed tygodniem robił wszystko, aby utrudnić byłemu szefowi MSWiA składanie zeznań? Jak wyjaśnić aresztowanie Kaczmarka i chęć opóźnienia działań speckomisji, skoro wszystkie złożone w niej zeznania to rzekomo kłamstwa niemające nic wspólnego z rzeczywistością?
Cios w plecy
Niewykluczone zatem, że rzeczywiste motywy działań prokuratury oraz propaganda PiS-u właśnie zostały zdemaskowane. A ściślej rzecz ujmując – Ziobro i Kaczyński sami się zdemaskowali, widząc, iż Janusz Kaczmarek staje się osobą coraz bardziej niebezpieczną.
Do tej pory wmawiano nam wszystkim, że zeznania Kaczmarka są bezpodstawne i niezgodne z prawdą. Logika nakazuje myśleć, że jeśli tak było w istocie, premier i reszta ekipy rządzącej powinni ze spokojem pozwolić na dokończenie przesłuchiwań – ba, wręcz zachęcić byłego szefa MSWiA do kontynuacji, by później wykazać, iż jego zeznania nie mają związku z rzeczywistością. Przecież najlepszym sposobem na kłamstwa jest wykazanie ich fałszywości.
Skoro jednak żadne dowody nie zostały rzucone na stół, a zamiast tego próbuje się Kaczmarka zdyskredytować, odciąć od mediów i zakneblować mu usta, to nakazuje spojrzeć na całą sprawę z zupełnie innej perspektywy. I pozwala przypuszczać, że może w istocie coś jest na rzeczy. Że Kaczmarek to wcale nie dwulicowy kłamca, jak usiłują go przedstawić premier do spółki z Ziobrą, tylko człowiek, który został wciągnięty w przerażające mechanizmy PiS-owskiej władzy i poznał je od środka.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW