Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Reformacja Oświatowa
dodano 12.10.2007
Nam nie trzeba kolejnej reformy systemu edukacji. Nam trzeba jego reformacji. Poniższe zostało przyjęte w lipcu br. do jednej z naszych gazet ogólnopolskich, acz nie doczekało się publikacji, dlatego wysyłam tu.
Ale należy też uczulić rodziców, by stwarzali swym dzieciom liczne okazje, by musiały one stanąć przed nowym problemem i go rozwiązać w oparciu o przygotowane otoczenie, a następnie tak zdobytą umiejętność mogły ćwiczyć, by dojść w niej do doskonałości. Pomocne w tym powinny być materiały, które rodzice powinni dostawać już przy porodzie dziecka, tak jak dostają wyprawkę z pampersami. W nich powinny być także zawarte sprawdzone zasady wychowawcze i ich uzasadnienie mogące trafić do przekonania nawet najbardziej aspołecznego rodzica.
Gwóźdź 2 – niedostatek aktywności i inicjatywy
Trudno poważnie mówić o kształtowaniu aktywności innej niż rozrabianie w klasach 30 osobowych, albo inicjatywy innej niż porównywanie energy drinków za 5 dwunasta w warunkach konieczności realizacji programu przez 1 x 45 min w tygodniu. Nie ma aktywności bez ciekawego postawienia problemu i stworzenia warunków, by uczeń część odpowiedzialności za naukę wziął na siebie. Trzeba też uelastycznić treści programowe tak, aby uczeń miał szansę dociekać w wybranym materiale szczegółowych kwestii, które go zainteresują.
Nie muszę dodawać, że w klasie, w której poza krzesłami, biurkami, tablicą i panem nauczycielem jest jeszcze książka i piórnik, nie ma szans na inną naukę niż ta rodem z XVII-wiecznych kolegiów jezuickich, z tą wszakże różnicą, że dawniej zakonnik miał jakiś autorytet, a uczniowie motywację, by stać się kimś, zaś przyklasztorne kolegia, jak na tamte czasy były w jakimś sensie nowoczesne -- sam barok był przecież szczytem ówczesnej inżynierii psychologicznej. Teraz w tych warunkach nawet nie ma szansy na przyzwoitą indoktrynację, a co dopiero na skuteczną naukę.
Inicjatywa rodzi się z pozytywnego i konstruktywnego nastawienia do rzeczywistości oraz z wiary we własne siły. Trudno taką postawę wypracować nawet rodzinom mającym 2 dzieci i sporo czasu dla siebie przez wiele lat, a cóóż dopiero zbiurokratyzowanym szkołom, gdzie nauczyciel zmuszony jest do mniej lub bardziej „masowego przerobu.” A więc musi to być współpraca szkoły i domu i musi być szansa na indywidualne podejście, a takie jest tylko wtedy, gdy nauczyciel obcuje z młodym człowiekiem kilka godzin tygodniowo w grupie kilkuosobowej, oraz ma pewną swobodę pracy. Inaczej mówimy o fikcji.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW