Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Jak zawiodłem pewną damę
dodano 25.05.2009
Mimo szczerych chęci, prób i usiłowań, zwyczajnie nie dałem rady.
Zreflektowałem się jednak błyskawicznie, uświadamiając sobie jakich cudów może obecnie dokonać grafik przy użyciu Photoshopa, a prezentowany nam przez wszelakie media obraz świata, ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co pan Kamiński ze swą podobizną, przezornie ograniczoną do neutralnych, korzystnych wizualnie bieli i szarości.
Żałując z lekka, że ów przedsiębiorczy młody człowiek kandydując do PE nie zaprezentował się w bojowym hełmie piechoty, w którym to w Afganistanie wyglądał o niebo bardziej bohatersko, niż jakiś tam przereklamowany Rambo, a czym niechybnie zdobyłby jeszcze większe poparcie wśród rozkochanych w wizerunku dzielnego ułana wyborczyń, przystąpiłem do dalszej kontemplacji ulotki.
Już na wstępie rzuciło mi się w oczy, że pan Kamiński do chwalipiętów nie należy. Szczególnie zaś dotyczy to kwestii wykształcenia. Z wielką referencją informuje nas bowiem, że się wychował i studiował, a ja kiedyś wiedziony ciekawością jak się zostaje spin doktorem wyczytałem, że studiował, studiował i niedostudiował, zupełnie jak nasz pewien były prezydent, co to się z tej racji i wstydu objadł, i wielokrotnie musiał z owego faktu tłumaczyć.
Dalej mamy jednak możliwość dogłębnie dowiedzieć, że braki w formalnym wykształceniu kandydat rekompensuje znajomością trzech języków i to jaką, bo biegłą na dodatek. Jest pracowitym współautorem dzieł wszelakich, pierwszym Polakiem, który dał głos w PE, nie precyzuje jednak czy biegle powiedział "dzień dobry", czy poprosił o uchylenie lufcika, ze względu na dokuczliwą dla zażywnych dostojników duchotę.
Zawsze też twardo broni ważnych spraw, szczególnie niosących korzyść głowie naszego kraju, do której to głowy sukcesu i prezydenckich zaszczytów walnie się przysłużył, za co też i w ministry poszedł.
Wśród licznych zainteresowań zaintrygowała mnie, zbieżna z naszym premierem, pasja do piłki nożnej. Pan Kamiński nie uchyla jednak nam rąbka, czy grywa osobiście, kibicuje "na żylecie", czy też woli wygodny fotel, stosowne napoje, dający poczucie takiej władzy pilot i naturalnie potężny wentylator, chłodzący spotniałe z emocji lico.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW