Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Recepta na szczęście?
dodano 03.07.2009
,,Panujące w społeczeństwie przekonanie, że medykament, który jest oficjalnie dopuszczony do sprzedaży, nie może szkodzić, jest jednoznacznie błędne’’ - mówi prof. dr med. W-D Ludwig, przewodniczący niem. Komisji Lekarzy d/s Leków...
I tu mogę zaapelować do dzisiejszych 20-to i 30-letnich matek pytaniem: czy którejś z Was Wasze matki podawały tabletki (niby) na uspokojenie, bo kłóciłyście się w dzieciństwie z koleżanką? Bo nie mogłyście się skoncentrować nad czytanką, gdyż Grzesiu z sąsiedniej ławki ciągał za warkoczyki? I Wy, jako młode dziewczynki, też nie chciałyście być takie same, jaki reszta klasy... Hmm... A jak reagowałybyście dzisiaj, gdyby podawano wam w pracy tabletki tylko z tego powodu, że nie chcecie nosić takich samych sukienek, torebek, strojów kąpielowych czy butów, jak reszta koleżanek?
Przypomnijcie sobie więc własne dzieciństwo i wiedzę, którą próbuje Wam zasypać reklamowym fałszem nowy-stary system: nic tak dobrze nie robi dziecku, jak spokój zgodnej i szanującej się nawzajem rodziny i uwaga mu poświęcana, jak cierpliwość i miłość, za którą tak wiele z tych dzieci (i dorosłych) tęskni. I nie da się tego uzyskać podaniem tabletki. Mamy tzw. kapitalizm i ten być może pozwala nam na kolorowe ciuchy, ale również nie życzy sobie indywidualności, które i w jego wypadku są zagrożeniem dla panujących. Kapitalizm potrzebuje mas. Mas milczących, otumanionych najlepiej już od dziecka nie tylko chęcią posiadania, ale w rosnącym stopniu takimi wymysłami właśnie, jak propagowane ,,tabletki na szczęście’’. Dla przemysłu najważniejsze, że kupujemy je, jak szaleni i kasa jest napełniana... Tylko, żeby mieć kasę, trzeba ją zarabiać; żeby zarabiać, trzeba mieć czas; żeby mieć czas, nie można mieć dzieci, a jak już się je ma, to... po tableteczce i dobranoc...
Ostrożnie więc z pochopnym przyjmowaniem recept, bo pamiętajcie, że psychiatra może przypisać coś, co rzeczywiście zmieni życie, ale... w koszmar. Przypomnijcie sobie choćby historię sowieckich psychiatryków, tzw. ,,psychuszek’’. To właśnie tam tym ,,zbyt aktywnym’’ członkom społeczeństwa najpierw aplikowano diagnozę (,,schizofrenia’), a następnie neuroleptyki po to, aby bez niewygodnych i uciążliwych procesów już na długo stali się pasywną, zmęczoną, i obojętną na wydarzenia w otoczeniu masą. A taką masą nie chcemy przecież być...
Jako materiał uzupełniający polecam obejrzenie filmu, pt.: ,,Chemiczny spokój’’.
c.d.n.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW