Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Moja pastelowa utopia
dodano 23.08.2009
Dla Ciebie to może być antyutopia...
Dobre duchy - opiekunowie baśniowej krainy
Ustrój, który tutaj panuje, to konserwatywno-nacjonalistyczny autorytaryzm z wolnością słowa, tercerystyczną gospodarką, troską o niepodległość Ojczyzny i poszanowaniem praw człowieka (mam na myśli autentyczną ochronę p.cz., a nie zachowania w stylu dwulicowej organizacji Amnesty International!). Z Idealnych Starachowic wybiegam myślami do Idealnej Warszawy, aby przyjrzeć się politykom. Niestety, widzę same sylwetki - są one jasne, pastelowe, ładne, delikatnie nakreślone i niewyraźne, podobnie jak inne elementy tego impresjonistycznego obrazka. Twarzy w ogóle nie widać, co jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że te postacie nie są rzeczywistymi ludźmi, tylko dobrymi duchami opiekującymi się baśniową krainą.
Sacrum i profanum, czyli idealna harmonia
Wspomniani wcześniej politycy to osoby odpowiedzialne, zaradne życiowo, świadome potrzeb obywateli, uczciwe i sprawiedliwe, a pojedyncze próby zejścia na złą drogę udaremnia im… Kościół katolicki. Duchowni chętnie pomagają rządzącym w przestrzeganiu zasad moralnych, jednak - chociaż odgrywają tak ważną rolę w państwie - są tolerancyjni religijnie i nie próbują nikogo nawracać na siłę. Kraj jest całkowicie suwerenny, tzn. nie należy do żadnych unii czy innych organizacji, które mogłyby ograniczać jego wolność.
Sprawiedliwie, a nie po równo!
Miejsce w hierarchii społecznej zależy od inteligencji, mądrości życiowej, odpowiednich cech charakteru i właściwie uformowanego sumienia: na szczycie znajdują się osoby najdoskonalsze, zaś u podnóża - najmniej doskonałe. Taka nierówność wynika ze zwykłej, zimnej, rozumowej sprawiedliwości. Co równe, to równe, ale wcale nie musi być sprawiedliwe (sprawiedliwość polega na tym, że każdy ma tak jak na to zasługuje, a nie tak jak inni). Nie umiem powiedzieć zbyt wiele na temat mojego wyimaginowanego Nowego Porządku Świata. Jak już wspomniałam, moja wizja jest kolorowa i urocza, ale rozmyta i delikatnie nakreślona. Zresztą… czy ktokolwiek z Was widział, żeby autorzy tradycyjnych baśni podawali dokładne dane oraz relacjonowali wydarzenia z precyzją rzetelnego reportera?!
Liceum jak planeta Pemalitów
Wrześniowy poniedziałek, godzina dziewiąta rano. Idę do szkoły lekkim, radosnym krokiem, bo wiem, że będę zdobywać wiedzę w miłej i przyjaznej atmosferze. Mam na sobie szkolny mundurek - taki śliczny jak ze snu. Koszulka biała jak śnieg, czysta jak łza, lekka jak piórko i miła w dotyku niczym alabastrowy posążek Anubisa, który przywiozłam sobie z podróży do Egiptu. Spódnica do kolan i damski krawacik - w kratkę, tak jak na starych zdjęciach dziewczyn z t.A.T.u. Wchodzę do budynku szkolnego. Panuje tutaj atmosfera przywodząca na myśl cytat z książki “Animorphs. Android” Katherine Alice Applegate (dziesiątej części mojej ulubionej serii powieściowej, którą kochałam w starszych klasach Szkoły Podstawowej i nadal darzę sentymentem): “Trudno w to było uwierzyć, lecz kiedy patrzyło się na holograficzny obraz planety Pemalitów, czuło się rzeczywiście, że mogły ją zamieszkiwać istoty pełne wewnętrznej harmonii. Wszystko emanowało spokojem, trochę jak w japońskim ogrodzie zen. Nie był to jednak spokój nudy czy martwoty. Pemalici biegali, bawili się i wydawali dziwne dźwięki, będące chyba śmiechem”.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW