Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
"Kryształy żywiołów" - fragment drugi
dodano 26.01.2007
Kiedy Thourus wszedł po schodach na piętro tawerny, na dole wciąż trwała sielska zabawa. Wesoła i szybka muzyka wręcz zachęcała do tego, by przyłączyć się do ludzi tańczących tam w głównej sali. Jednakże on miał jeszcze jedno spotkanie tej nocy…
- Tak. – odpowiedział na pytanie karczmarza.
- Więc pan zapłaci za to, że wyżerał mi jedzenie ze spiżarni, a w dodatku wypił butlę wina z Yufy, które to trzymałem dla burmistrza. Początkowo, gdy zobaczyłem co zrobił chciałem mu przetrzepać porządnie futro – spojrzał groźnie na stworzenie - ale wtedy powiedział, że jego właściciel zatrzymał się tutaj i on wyrówna mi tę stratę…
Thourus na chwilę zwrócił wzrok na chowańca, który nazywał się Tirlo, a potem znów na gospodarza.
- Ile? – spytał krótko.
Karczmarz oblizał wargi zastanawiając się jak dużo złota zażądać. Ten człowiek wyglądał mu na osobę mającą dość pieniędzy by wykupić wszystkie pokoje na miesiąc. Z drugiej jednak strony widział, że ma on znajomego maga z Gildii, a więc lepiej nie próbować wycisnąć od niego zbyt wiele… W końcu podjął decyzję o wysokości rachunku:
- 20 sztuk złota za jedzenie i 50 za wino.
- Taki mały chowaniec nie byłby w stanie zjeść tyle pożywienia, żeby to wyniosło 20 sztuk złota, a z tego co wiem butla wina z Yufy kosztuje 25… - powiedział ostro Thourus.
Gospodarz odchrząknął niepewnie. Prawdę mówiąc sam kupił ten trunek od wędrownego handlarza za niecałe 15 sztuk, ale postanowił potargować się jeszcze:
- No cóż, może rzeczywiście jest mały, ale miał apetyt na 10 sztuk. Jeśli chodzi o wino to faktycznie mogłem się pomylić, co do jego wartości, ale za to, że nie trafi ono do burmistrza należy mi się 5 sztuk ponad cenę, którą wymieniliście, panie.
- Hmm. Dobrze zapłacę tyle, gospodarzu. – rzekł wyjmując złote monety z sakiewki i podając je karczmarzowi. – A ty właź do środka. – powiedział do Tirlo, który natychmiast go posłuchał.
- Dziękuję za wyrównanie mojej krzywdy, panie. Tak poza tym, to uważam, że powinniście sprzedać komuś tego zwierzaka i pozbyć się kłopotu.
Thourus nie wyrzekł już ani słowa tylko zamknął drzwi, a potem odwrócił się do Tirlo, który wpatrywał się w niego z niepewnością w oczach.
- Jesteś na mnie zły? – spytał ostrożnie chowaniec.
- Chyba mniej niż powinienem. – odrzekł z westchnieniem Miramavczyk – Rozumiem, że myszkowałeś w spiżarni, bo byłeś głodny, ale czemu jeszcze zabrałeś się za wino miejscowego dostojnika?
- Chciało mi się pić, a nie było w pobliżu wody… Zresztą i tak by mu nie posmakowało, ponieważ było zdecydowanie zbyt kwaśne. – odpowiedział Tirlo z wyraźną ulgą, że Thourus nie gniewa się na niego. Ten machnął ręką z rezygnacją i powiedział:
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW