Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Te straszne szpony hazardu?
dodano 16.12.2009
Obecna histeria antyhazardowa do dobra okazja do
Kolejne wątpliwości, czy to hazard, można mieć (i mają np. politycy PSL-u) co do zakładów wzajemnych, czyli totalizatorów, w których zakładamy się o wyniki we współzawodnictwie sportowym i bukmacherskich, w których możemy założyć się np. o to, kto zostanie kolejnym prezydentem. I tu i tu przypadkowość wyników jest mocno ograniczona, a prawdopodobieństwo odgadnięcia wyniku duże, na podstawie posiadanej wiedzy.
Przypadkowość wyników w tym, co potocznie uważamy za hazard można kwestionować nie tylko w ten sposób, niejako od strony graczy mających mniejszą, czy większą możliwość odgadywania wyników gry - równie dobrze o zadbanie o brak przypadkowości, tym razem na niekorzyść graczy można podejrzewać organizatora gry. Na dobrą sprawę nigdy przecież nie wiadomo, czy właściciel "jednorękiego bandyty" nie "podrasował" tego automatu tak, by utrudnić wygrywanie. W loteriach audiotekstowych (w tym najnowszych, sms-owych) też nie ma praktycznie żadnej kontroli nad przypadkowością losowań - czy np. nie wygrywają "krewni i znajomi królika". O to samo można podejrzewać wszelkie gry (na czele z KENO Totalizatora Sportowego), w których losowanie wyniku odbywa się elektronicznie, przez program komputerowy - nie wiadomo, czy nie "podrasowany", nawet bez wiedzy tego organizatora.
Jeżeli więc o wszystkich opisanych grach mówimy, że są hazardowe, to należałoby raczej przez to rozumieć, że grając podejmujemy ryzykowne działanie już przez samo uczestnictwo, bo wbrew reklamie ("nie pozwól by ktoś zgarnął Twoją wygraną") być może jednak pozwolimy, by ktoś inny (np. bardziej zorientowany) jednak tą wygraną zgarnął, lub umożliwimy odchudzenie naszego portfela nieuczciwemu organizatorowi gry.
Czy jednak tylko uczestnictwo w rozmaitych grach uważanych powszechnie (jak widać często niezbyt słusznie) za hazardowe jest hazardem? - przyjrzyjmy się np. zajęciu naszego wspaniałego kierowcy, uwielbianego przez wielu kibiców Roberta Kubicy. Przecież ten człowiek podczas każdego treningu i startu naraża się na niebezpieczeństwo, ryzykuje zdrowiem i życiem, o czym chyba nie muszę przekonywać tych wszystkich, którzy widzieli efektowną powietrzną "beczkę" bolidu Roberta podczas jednego z wyścigów, czy wypadki innych kierowców. Ponieważ robi to Robert także dla niemałych pieniędzy, jest to hazard w czystej postaci. To samo można powiedzieć o pozostałych sportach motorowych: rajdach, motocrossie, żużlu itp., ale i o wszystkich "sportach ekstremalnych", np. o wspinaczce wysokogórskiej: hazardzistami byli i życiem za to zapłacili: Wanda Rutkiewicz i Jerzy Kukuczka - herosi polskiego alpinizmu. Jeżeli ktoś powie, że jest to hazard elitarny, to proszę bardzo, jest i ten masowy: biorąc pod uwagę stan naszych dróg i ilość wypadków, w których setki ludzi traci życie, a tysiące zdrowie - każdy, kto w tym dobrowolnie uczestniczy jest hazardzistą. A górnicy: czyż ich praca nie jest wystawianiem się na niebezpieczeństwo dla pieniędzy - czyli hazardem? Abstrahując od niebezpiecznych zawodów, czy nie jest hazardem gra na giełdzie - tym fundamencie kapitalizmu?
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW