Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Wyemigrowała nawet zima
dodano 30.01.2007
Dokładnie o północy plac Battenberga w Sofii rozświetlił się masą kolorowych laserów i fajerwerków. – "Dziś spełniło się nasze największe marzenie" – powiedział do rozentuzjazmowanego tłumu premier Bułgarii Sergiej Staniszew. Na Dunaju – najbardziej europejskiej z rzek, którego linia brzegowa stanowi ¾ granicy Bułgarii i Rumunii, obywatele obu krajów spotkali się i w rytm „Ody do radości” gratulowali sobie nawzajem wejścia w szeregi Unii Europejskiej. Z całej Europy popłynęły gratulacje i listy pochwalne dla nowo przyjętych krajów. Tyle wersji oficjalnej.
- "Od czasu, kiedy wrócił potomek bułgarskich carów Symeon i obiecał nam cuda, mało kto wierzy w nową jakość w bułgarskiej polityce. Boiko ma jednak tę zaletę, że jest zwolennikiem twardej władzy prezydenta, a przecież my, Słowianie, lubimy kiedy trzyma się nas krótko."
Dobre strony korupcji w krainie szybkiego postępu
Obserwując miasto widać jednak gołym okiem, że się rozwija. Za 8 miesięcy ma zostać skończona pierwsza linia metra, a dźwigi, sprzęt budowlany i rozkopane ulice zwiastują inwestycje i modernizację z unijnych funduszy przeznaczonych na wyrównanie poziomu w państwach UE. Sonya ma jednak w związku z tym pewne obawy, szczególnie związane z największą plagą bułgarskiego społeczeństwa – powszechną korupcją – "Mam nadzieję, że te miliardy euro z funduszy strukturalnych nie trafią do kieszeni naszych polityków" – przyznaje. Chyba nie do końca przekonują ją moje tłumaczenia, że unijna demokracja i konieczność dokładnego wypełniania wniosków o przyznanie dotacji praktycznie wykluczają możliwość defraudacji.
- "Oni i tak znajdą jakiś sposób" – dodaje Lozko Dimitrov, 23-letni student informatyki, u którego gościłem w Varnie, gdy poruszam z nim ten temat. O bułgarskiej korupcji, choć z nieco jaśniejszej (są takie?) strony miałem się zresztą okazję przekonać osobiście. Dzięki życzliwości moich znajomych z Varny wybraliśmy się do odległego o kilka kilometrów średniowiecznego klasztoru Adadja wykutego w skale. Niestety, traf chciał, że w sezonie zimowym obiekt zamykany jest wcześniej i pocałowaliśmy klamkę. Stróż, który do nas wyszedł początkowo pozostawał nieczuły na tłumaczenia, że „kolega z Polski przyjechał specjalnie po to, żeby zobaczyć ten klasztor”. Jednak 2 minuty i 10 levów później mogliśmy podziwiać bezcenny zabytek w pełnej krasie. Wartownik był nawet na tyle miły, że włączył nam wszystkie reflektory.
Varna i okolice są obecnie najszybciej rozwijającym się miejscem w Bułgarii. Piaszczyste plaże nad Morzem Czarnym, dobry klimat i niesamowicie niskie ceny nieruchomości zachęcają do przybywania i kupowania letnich rezydencji wielu ludzi z Europy. Jak powiedziała mi sympatyczna pani w jednej z licznych agencji nieruchomości, należy się spieszyć z ewentualnym zakupem, gdyż możliwe jest, że w ciągu najbliższego roku ceny wzrosną tutaj dwu, a może nawet trzykrotnie. Wydaje się, że całe wybrzeże jest nastawione na turystów – począwszy od angielskojęzycznych menu w każdej knajpie na wszechobecnych kantorach wymiany walut skończywszy. Ewolucję, jaka dokonała się tu w ostatnich latach najlepiej widać, gdy przejeżdżamy przez nadmorskie Złote Piaski i Słoneczny Brzeg. W czasach gierkowskiej prosperity miejscowości te były szczytem turystycznych marzeń każdego polskiego robotnika. Kiedy mówię o tym znajomym, wybuchają śmiechem.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW