Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Perszingi
dodano 31.01.2007
Czym ludzie bezdomni są w zestawieniu z trupami...
Pod górkę przez plac w pobliżu dawnego kościoła „SS”, ulicami Pierwszego Maja i Okrzei. W prawo obok zlikwidowanego baru: „Karzełek”, do bramy stanowiącej wejście w podwórze. Bez szklanki, stołu, aluminiowych sztućców, krzeseł i zasad savoir vivru; obiado-śniadanie! - Paprykarz jest! Bułki są... - Maślanka? - Jest! Tajemnica rejestruje zarys wyimaginowanych obrazów. Jej sklecona z drewna kamera nie wychwytuje dźwięku i dialogów. Mimo to, wszystko dzieje się wedle ustalonych prawideł. W lewym górnym narożniku pojawia się brama, w niej oświetlone sylwetki przechodniów. Kadrowanie nastroju ceglastych kamienic. Ujęcia i najazdy; twarze bohaterów, elementy ich garderoby. - Oregano srano! - I popijamy maślaneczką! - Win tur - Orbis, Inturist i Gromada razem wzięte. - Chowają się! - Angole jak paprykarz w puszce, ładują się do Trabanta. A w szybach średniowieczna oraz renesansowa architektura Krakowa. Kierowca robi co może, lawiruje wokół Plantów, daje w dupę honekerowi, gdy pociskają ulicą Długą. - Się Żyje! - Ta! Angole wyją z radości. Przewodnik, kolejno pokazuje im najgorsze slumsy, obwozi po całej Nowej Hucie. Zawozi na posiłek do baru mlecznego, gdzie ziomale częstują ich Cudzesami. A nocleg mają w robotniczym hotelu zaaranżowanym na komunę: PCV, górnospłuki, prycz, stolik, pokoje wymalowane..., lamperia. Wycieczki ponoć są po całej Polsce. - Łza się w oku kręci. - Goście myją się w zimnej wodzie, szarym mydłem. Płacą za to grubą kasę. Wszystko jak taśma.
Jedna sekunda przeskakuje w drugą, podwórze urasta do rangi mikroświatu. Spojrzenie w dowolnie wybranym kierunku ustanawia rytm i dysonanse. Hejnał Mariacki z butelką w roli głównej, lustracja kubłów na śmieci, sztuczna szczęka Zygmunta oraz krzątająca się w oknie kobieta, właścicielka lumpeksu; tak właśnie dowolne miejsca i rzeczy mogą zmieszać się z sobą w jeden wielowątkowy komunikat, w jedną samoreprodukujacą się symulakrę. T a j e m n i c a ! Uporać się z tym labiryntem opisów i znaczeń, spostrzeżeń i myśli, ugrać w logiczną całość, nieokiełznany strumień świadomości. Wyjść z samego siebie, by obiektywnie poznać własną tożsamość. Jestem aktorem, czy nie jestem? Przebieram się; śni się to wszystko czy rejestruje? Co jest realnością, co fikcją? Czy rzeczywista prawda może być relatywna? Gołębie fruwające nad dachami, zniżające lot w mgnieniu oka siadają na dowolnie wybranych gzymsach, antenach i parapetach. Widzą nas z góry, po przekątnej z perspektywy ptasiej. Kroki, chodniki, ulice; wszystko ma swój nastrój; historię pięciu minut świetności. Tak było z ulicami Okrzei, Matejki, Generała Karola Świerczewskiego, zastrzelonego ponownie tym razem przez system demokratyczny. Symbole wolności czy latające szczury, ludzie, czy pasożyty? - Co tam Kraków, był i niech sobie będzie? - Jest, bo go Ruskie wyzwolili. - Armia Radziecka! - Wyzwolili i przejęli pod kontrolę. - I dlatego Iwan dziś nie wystaje na Bankowej tylko niszczeje na cmentarzu i nikt mu wieńców nie zanosi. -Solimarność! - Pełen plac robotników domagających się zmian na lepsze. - Prowokacja SB – biała farba zalewa pomnik Iwana. - Po co to wszystko: zachód, socjalizm, katiusza i perszingi? -Zimna Wojna? - No! Właśnie? Anima! Jej drewniane kamery; Dziennik Telewizyjny i Wiadomości. Szklane Hotele dla Niemców, dworcowe ławki dla pariachów; kryte baseny i hospicja. Wszystko na wyciągnięcie ręki, aby nacieszyć się do woli miastem rodzinnym, nakarmić się grobami. Anihilacja! Cały szacunek, relacje ludzkie, rozłożone na gazetach. Chryzantemy samokrzewiące..., jak w galerii; przecena z sześć czterdzieści dziewięć, w pięć z groszami. Misa 20 centymetrów, kompozycje z kwiatów sztucznych; różne rodzaje, cena od sześć dziewięćdziesiąt dziewięć, podkład pod wiązanki. Wszystko, czego trup zapragnie: ciepło, żarcie, seks... Wszystko oprócz papierosa! - Harnaś i Justyna pewnie teraz... - A mogliby razem narwać świerku, wywalić go na gazety i trafić co nie co, aby się polepszyło. - Spójrz na te baby! Z wkładami plastikowymi za złoty czterdzieści dziewięć. Niby tępe, a jednak zarabiają! - Jaki geszeft. Perszing: „Śruba”, „Fala”, „Kapliczka”, „Płomień” i „Lord”! - Najbardziej okazały z wszystkich. - Sześćset gram, czas palenia 120 godzin. - Nie jakieś tam minimum minimorum, szklana „Malina” za osiemdziesiąt groszy. - A jeszcze masz „Amfora plastikowy”. - Czerwone, oranż, białe – złocone i patynowane. - Niezliczone tony parafiny, przeznaczone do spalenia na wolnym powietrzu. - Dobre ceny, jakość, wybór. Trzeba być zaradniejszym od cmentarnych biznesmenów i Harnasia. - Moje! Moje, chodźcie do tatusia - Perszingi!
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW