Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Klasyczny pat
dodano 05.02.2007
Podobno wśród polskich polityków jest kilku solidnych szachistów. Szkoda tylko, że nie potrafią oni przenieść na łono swoich partii podstawowej zasady królewskiej gry – umiejętności przewidywania ruchów własnych i przeciwnika.
Potem swoim czołgiem zajechał Jan Rokita przedstawiając „w imieniu całej partii” projekt programu PO będący efektem pracy gabinetu cieni. Szkoda tylko, że szefostwo Platformy dowiedziało się o tym na kilka godzin przed upublicznieniem programu i nie kryło swego zdziwienia. I nawet jeśli poseł Gowin powiedział, że ogłoszenie planu było „wyrazem jedności w Platformie” sytuacja jest jasna – w tej partii toczy się otwarta wojna o władzę. Wojna między liberałami Tuska, a bardziej konserwatywną grupą Rokity. Ten ostatni widząc coraz mniej przychylne traktowanie jego osoby zdecydował się pójść na całość i zaryzykować publiczny wizerunek partii. Mimo to mądrze rozgrywa swoją grę. Sam nie odejdzie z partii, bo nieprędko mu do rządzonego żelazną ręką Kaczyńskiego PiSu. Trudno mi też sobie wyobrazić, aby spiknął się z Płażyńskim, gdyż po pierwsze byłaby to partia kanapowa, a po drugie wciąż za panem Janem ciągnie się opinia z połowy lat dziewięćdziesiątych, gdy zmieniał partie jak rękawiczki. Czy Tusk ugnie się pod presją? Jeśli umie kalkulować i nie chce, aby Platforma zmieniła się w drugie KLD będzie próbował się dogadać. Ostatecznie PO to mieszanka gospodarczego liberalizmu z twardością i stanowczością wewnątrz i na zewnątrz kraju, z czym kojarzony jest Rokita. Bez niego w PO zostaną tylko „różowi”. I choć przy scenariuszu wyjścia Rokity z partii poparcie dla Platformy nie spadnie drastycznie (choć na pewno poleci kilka kresek w dół), bo żelazny antyPiSowy elektorat nie widzi dla obecnego rządu lepszej przeciwwagi, to ucierpi na tym ogólny wizerunek partii. Jeszcze bardziej niż w tej chwili, bo jednak wywlekanie personalnych konfliktów na zewnątrz to nie jest dobry sposób na przekonanie wyborców.
SLD też nie do końca przewidziało możliwe reperkusje zawarcia związku z demokratami.pl i odrzutami Borowskiego. I choć wybory samorządowe mogły dać im pewną nadzieję na renesans, nie sądzę, aby mariaż czerwonej mafii z formacją na zawsze potępioną w oczach elektoratu wyszedł komukolwiek na zdrowie. Bo Partia Demokratyczna jest trupem, a od czasów Zbawiciela nie stwierdzono dotąd żadnego przypadku zmartwychwstania. I choćby nie wiem ile jeszcze inkarnacji przechodziła ta grupa ideowców, już zawsze będzie się kojarzyła wyborcom z wypasionym Expressem Wolności objeżdżającym biedne poPGRowskie gminy w kampanii wyborczej 2001 roku, co było gwoździem do trumny tej formacji. A także grupką profesorów, którzy o losie przeciętnego człowieka wiedzą co najwyżej tyle, ile przeczytali w książkach (o ile czytają zresztą cokolwiek innego niż podręczniki do ekonomii). Borowski wchodząc do LiD zaprzeczył całkowicie idei powstania SdPl. Przecież władze SLD, które tak zapamiętale krytykował, nie zmieniły się. Wystarczyła jednak szybka i spektakularna strata „premii startowej” w postaci kilku procent poparcia, a już podkulone „borówki” wróciły do matecznika.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW