Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Klasyczny pat
dodano 05.02.2007
Podobno wśród polskich polityków jest kilku solidnych szachistów. Szkoda tylko, że nie potrafią oni przenieść na łono swoich partii podstawowej zasady królewskiej gry – umiejętności przewidywania ruchów własnych i przeciwnika.
Z kolei u głównego członu tej koalicji razi mnie obłuda. To paradoks, że partia, która rządziła w poprzedniej kadencji, a jej politycy naprodukowali tyle afer, że można by nimi obdzielić co najmniej kilka kadencji prac parlamentu, tak zajadle krytykuje każde posunięcie rządu. I to bez obiecanej odnowy w szeregach partii. Wybrano co prawda alibi w postaci młodego pięknego Olejniczaka, zarząd partii pozostał jednak bez zmian. Zabrakło spektakularnego odebrania legitymacji Millerom i innym Oleksym, posypania głowy popiołem i uregulowania spraw w „terenie”, gdzie karty ciągle rozdają „leśne dziadki” z nostalgią wspominające czasy gierkowskiej prosperity. I nie pomoże w tym nawet chęć uczynienia głównymi twarzami stronnictwa ludzi kojarzonych z Okrągłym Stołem. Gdyby rzeczywiście Frasyniuk tak oddziaływał na ludzi, trup PeDecji nie śmierdziałby tak brzydko w trumnie. Bo wbrew wszystkiemu, pamięć wyborców aż tak zawodna nie jest. Piszę te słowa mimo całej sympatii dla posłanki Senyszyn, która swoimi zgrabnymi komentarzami jest w stanie rozbroić cały arsenał Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Na sam koniec zostawiłem koalicjantów lub, jak celnie określiła to Janina Paradowska „zakładników” PiS. Samoobrona i LPR wiedzą, że w razie przyspieszonych wyborów ich szanse na wejście do parlamentu są nikłe, będą więc wspierać partię dominującą tak długo, jak to będzie koniecznie. Czas politycznych szantaży dawno minął – nie robią już na premierze Kaczyńskim żadnego wrażenia.
Andrzeja Leppera nie podejrzewam (więc już jestem w mniejszości) o grę w szachy, raczej o płynne posługiwanie się cepem lub jedną z tych ośmiu socjotechnik, które wpoił mu Tymochowicz. Choć on też, zajęty tropieniem spisków i obalaniem kolejnych oskarżeń wyraźnie zaniedbał swój naturalny elektorat. Nie można się dziwić irytacji rolników, kiedy ceny żywca i innych płodów rolnych pikują w dół, a odpowiedzialny za to minister miast interweniować pisze książki o swoich urojeniach. Z ręką na sercu: kiedy ostatnio zdarzyło się Wam oglądać jakieś wystąpienie Przewodniczącego, w którym mówiłby o rozwiązywaniu problemów rolnictwa? I nie mówię tu o polemice błędnego rycerza po tym, jak za grzech zaniechania zbeształa go Zyta Gilowska. Z polemiką też zresztą trafił kulą w płot, bo okazało się, że pani minister doktoryzowała się z ekonomiki rolnictwa i o problemach tej grupy społecznej ma znacznie większe pojęcie niż Lepper. W tej chwili dla Samoobrony najgorsze jest to, że „chłop żywemu nie przepuści”, tym bardziej jeśli jeden chłop wystawia drugiego do wiatru. Dali temu wyraz pikietując pod Ministerstwem Rolnictwa i wygwizdując swego niedawnego idola. Lepper stracił też argument, którym szafował od zawsze - „oni już rządzili, teraz nasza kolej”. I niestety, kiedy przyjdzie mu zwolnić wygodny fotel ministra rolnictwa, nie będą go chcieli nawet na blokadzie…
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW