Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
"Dobry agent"
dodano 28.02.2007
„Prawda nie jest zapisana w teczkach”. Tym nieco przewrotnym hasłem reklamowany jest w Polsce film „The Good Shepherd”, czyli „Dobry Agent” według słownika polskiego dystrybutora.
Czy film jest nudny? Cóż, zależy dla kogo, ja się w kinie nie nudziłem mimo tego, że brak w filmie strzelanin i pościgów. Film trwa prawie trzy godziny i mogę zrozumieć, że niektórych może on znudzić. Jest to de facto dramat polityczny i poniekąd psychologiczny, ale w tradycyjnym dramacie psychologicznym mamy zazwyczaj do czynienia z jakimś konfliktem wewnętrznym bohatera i choć tutaj taki konflikt jest zarysowany to nie prowadzi on do przewartościowania samej postaci głównego bohatera. Wilson jest od początku do końca przede wszystkim agentem i jego życie osobiste z jego własnej woli podporządkowane jest służbie ojczyźnie i jakoś nie powoduje to w nim większych cierpień. Być może reżyser chciał pokazać jak służba w wywiadzie wpływa na ludzi, pokazać to, że z czasem stają się oni coraz mniej ludzcy coraz bardziej zimni emocjonalnie. Wszak w pierwszej godzinie filmu obserwujemy radosnego Damona, jeszcze w czasach studenckich i choć już wówczas jest on człowiekiem któremu obce jest emocjonalne rozchwianie to jednak potrafi on cieszyć się z małych rzeczy, potrafi jeszcze mówić o swej przeszłości dotyczącej dramatycznej straty ojca. Później ulega to zmianie ale nie jest to niespodzianką dla widza, który jest przygotowany na to, że Damon w końcu stanie się jeszcze bardziej zimny jeszcze bardziej wyrachowany i pragmatyczny.
Jeśli zamiary reżysera szły właśnie w tym kierunku to uważam, że de Niro nie pokazał jednak tej ważniej zmiany, wpływu współpracy Wilsona z wywiadem, jego przemiany, coraz większego zamknięcia się w sobie. Zgadzam się z tym, ze film może być prze niektórych widzów postrzegany jako jednowymiarowy, skoro życie osobiste Wilsona, a raczej jego brak nie stanowią dla niego samego powodu do porzucenia wywiadu. Wilson nawet przez chwilę o tym nie myśli, choć wielu jego przełożonych często napomyka mu o tym, że wywiad jest ściekiem i że pracując w nim może tylko zmarnować sobie życie. W tym kontekście Wilson jest postacią jednowymiarową.
Abstrahując od ról filmowych, trzeba też zwrócić uwagę na znakomite zdjęcia Roberta Richardsona, człowieka który już wcześniej współpracował z M. Scorsese i Q. Tarantino, zdjęcia przez ciemne i zimne niebieskie filtry, pokazanie klaustrofobicznych wnętrz, ciemnych zaułków miast w których zawsze pada deszcz. Nie dziwię się, że de Niro wybrał właśnie Richardsona na autora zdjęć do swojego drugiego filmu, dobry operator dla niedoświadczonego reżysera jest nie do przecenienia.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW