Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Narodowy Kuferek Fachowców
dodano 02.01.2007
Czy komuś coś mówi tytuł: Państwowy Zasób Kadrowy? Nie? A szkoda. To jeden z najnowszych pomysłów władzy. Bardzo ciekawy pomysł. Nowatorski na skalę nie tylko europejską.
Czy obaj panowie się znali? Trudno dociec w tej chwili. Czy Sławomir Waszczyński znał się z prezesem UP RP, Alicją Adamczak, też nie wiadomo. Rodowody jakby wspólnie sięgające tego samego źródła, nie tylko byłego premiera L. Millera, ale jeszcze wcześniejsze, jednak nadal niczego to nie dowodzi. Niemniej interesującą kwestią jest pytanie: kto właściwie i z jakiego powodu wystąpił o to przeniesienie?
Jeszcze bardziej ciekawi taka oto drobnostka, że przeniesiony z dniem 29 października 2004 roku, już 1 listopada zostaje awansowany na „p.o.” dyrektora Biura dyrektora generalnego Urzędu Patentowego RP.
Składając to wszystko – fakty i daty – mamy taką oto sytuację: ustanowiony dyrektorem generalnym w Ministerstwie Zdrowia za czasów L. Millera, odwołany za niekompetencję i brak możliwości kierowania urzędem za premiera M. Belkę, trafia do Urzędu Patentowego RP jako główny specjalista i dwa dni później zostaje „p.o.” dyrektorem. Zastanawiające. Ale to dopiero początek.
W tym samym czasie, za panowania L. Millera, prezesem UP RP zostaje powołana przez niego Alicja Adamczak. Zmiana premierów – z L. Millera na M. Belkę – niczego nie zmienia. Zmiana następuje tylko na stanowisku dyrektora generalnego Ministerstwie Zdrowia, co skutkuje, jak wyżej, przeniesieniami. Może więc nie dyrektor generalny UP RP, Cezary Pyl, jest w tej historii głównym rozgrywającym, a jedynie wykonuje polecenia prezes Alicji Adamczak?
Na razie na to pytanie nie znajdziemy odpowiedzi. Rzecz zmierza do czegoś innego. Teoretycznie, powierzenie pełnienia obowiązków dyrektora, na podstawie przepisów kodeksu pracy, nie jest niczym nadzwyczajnym. Jednakże w administracji rządowej, w tej części, którą Konstytucja – zgodnie z art. 153 ust. 1 – nazywa korpusem służby cywilnej, stanowiska od zastępcy dyrektora wzwyż powinny być obsadzane w drodze konkursów. Jak tam z tymi konkursami bywa w rzeczywistości, widzimy w praktyce. W raportach i dziesiątkach artykułów opisywane są całe tabuny przeróżnych „p.o.”, którzy latami okupują stanowiska bez żadnych konkursów.
Tak zwani znawcy przedmiotu usiłują forsować tezę, że dzieje się to na skutek ukrywania przez dyrektorów generalnych wakatów na stanowiskach podlegających konkursom. Pewnie okruch prawdy w tym jest, ale dowodzić to może jedynie indolencji Szefa Służby Cywilnej, który – z mocy prawa – ma obowiązek prowadzenia rejestru wyższych stanowisk w służbie cywilnej i ich obsady. Wniosek stąd wypływa oczywisty – gdyby Szef S.C. wykonywał swoje obowiązki z należytą starannością, o żadnym ukrywaniu nie byłoby mowy. A jak jest, każdy widzi.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW