Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Faszyści na Marsie i na ekranie
dodano 05.12.2009
Recenzja trzech filmów:
„Czarne koszule” wydają się dobrze przygotowane do podboju Czerwonej Planety - mają specjalny pojazd z gigantyczną, metalową głową orła, broń palną i białą. Mussolini nieustannie instruuje swoich podwładnych, w jaki sposób mają walczyć i prowadzić akcje militarne, zmusza ich do dbałości o kondycję fizyczną (podczas jednego z ćwiczeń dochodzi do wypadku - Duce dostaje głazem w głowę i traci przytomność, jednak dosyć szybko powraca do zdrowia). W końcu bohaterowie rozpoczynają działania na szeroką skalę - budują z piasku pałac i Koloseum (które niebawem i tak się rozpadają), pokrywają wydmy ideologicznymi hasłami, wbijają w ziemię czarne flagi z trupimi czaszkami. W zasadzie, każde ich przedsięwzięcie kończy się mniejszą lub większą katastrofą. Nie chce mi się opowiadać całego filmu, chociaż dochodzi w nim do wielu zapierających dech w piersiach wydarzeń - rozpętania w marsjańskich warunkach wojny z Etiopią, objawienia się Matki Boskiej, polowania na lwy, uwięzienia chłopca z Balilli (a potem Marsjan-głazów) za drutami kolczastymi, wybuchu rakiety, przeobrażenia się białego człowieka w Murzyna, spotkania z Teletubisiami i pięknymi, zaawansowanymi technicznie Kosmitkami o rozbrajających, nienaturalnie piskliwych głosikach…
Film „Faszyści na Marsie” różni się od większości współczesnych produkcji - nie tylko dlatego, że zawiera on wiele elementów charakterystycznych dla filmu dokumentalnego (mistyfikacja artystyczna, ot co!). Groteskowe, bajkowe, skrajnie nierealistyczne efekty specjalne przeplatają się w nim z fragmentami stylizowanymi na czarno-białe, przedwojenne nagrania. Reżyser pokazuje widzowi nie tylko wydarzenia, ale także mapy ze strzałkami, przedstawiającymi kierunki faszystowskiej ekspansji, propagandowe plakaty i kreskówki, koszmarne sny bohaterów (np. Mussoliniemu śni się, że goni go jego monstrualne popiersie na kółkach, obdarzone strasznymi, świecącymi oczami Terminatora). Film posiada narratora, który na bieżąco komentuje to, co się dzieje na ekranie. Co do oprawy muzycznej, w „Faszystach na Marsie” można usłyszeć oryginalne piosenki z czasów rządów Duce, ale także klasyczne kompozycje i melodie stworzone na potrzeby filmu (przykład: lekki, pogodny song na początku opowieści). W dziele „Fascisti Su Marte” pojawiają się ponadto liczne przerywniki z rózgami liktorskimi (sygnalizujące upływ czasu), czarne kadry z białymi literami (nawiązujące do plansz dialogowych z niemych filmów), różnorakie retrospekcje (ukazujące działalność faszystów na Ziemi, np. brutalne pobicie Baby Jagi na ulicy), wizja czarno-białego Mussoliniego, bawiącego się ogromną, pomarańczową piłką plażową (będącą, de facto, symbolem Marsa) i wiele, wiele innych dziwactw. Jeśli chodzi o teksty, nie mogę ich skomentować, bowiem wszystkie są sformułowane w języku włoskim. Mam jednak wrażenie, że występuje w nich dużo satyrycznego humoru…
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW