Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Odpowiedzialność prawna kierownika szpitala
dodano 01.03.2010
Artykuł traktuje o zakresie odpowiedzialności prawnej kierownika spzoz za działania organizacyjne. Problemem przewodnim jest zakres obowiązywania prawa, model urzędowego odstępstwa, systemy weryfikacji etycznej norm prawnych.
Prawo do przeciwdziałania nakazom władzy jest powszechnie uznane i nie wzbudza większych kontrowersji w doktrynie, która ujmuje je jako ,,cywilny opór przeciwko bezprawnym zarządzeniom dyktatury[5].” Pojęcie ,,civil disobedience”, użyte po raz pierwszy przez H.D. Thoreau[6], posiada swoje lustrzane odbicie po stronie organu władzy, jako ,,urzędowe odstępstwo”. Czy kierownik zakładu, zmuszony do zawarcia umowy o świadczenie usług medycznych z monopolistą jakim jest Narodowy Fundusz Zdrowia, ma prawo wyboru? Dodam, że często umowa ta jest ewidentnie szkodliwa dla jego zakładu. Czy powinien udawać, iż przetrwa, mimo iż wysokość dochodów z umowy, zagwarantuje mu jedynie narastanie spirali długów[7]?
Dla zachowania ludzkiej przyzwoitości, realizacji przysięgi Hipokratesa oraz spełnienia zadań, dla których powołano samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej, czasem należy z całą mocą przeciwstawić się prawu stanowionemu. W takich przypadkach, cytując Martia Luthera Kinga: ,,[...]jednostka, która łamie prawo,[...] i która wyraża gotowość poniesienia kary więzienia, aby zaalarmować społeczeństwo o niesprawiedliwości, taka jednostka przejawia faktyczne i najwyższe poszanowanie prawa[8].” Mówimy tu o leczeniu Pacjentów, których NFZ nie przewidział w swojej nieomylności w zawieranych umowach (tzw. ponadlimitowi). Mówimy o absurdalnych procedurach postępowania: jeden Pacjent –jedna choroba, jeden Pacjent –jeden oddział szpitalny.
Przy dzisiejszym rozwoju możliwości technicznych nie bez znaczenia także jest możliwość zablokowania niezbyt racjonalnych, nieodwracalnych decyzji władz[9]. Kilka lat temu budowano Szpitalne Oddziały Ratunkowe, długi z ich działalności płacimy dziś. W zarządzaniu szpitalem, powinno więc być miejsce na cywilne nieposłuszeństwo i urzędowe odstępstwo[10]. Niestety obawiam się, iż konsekwencję takiego działania zazwyczaj będzie wymiana kierownika, bez roztrząsania kwestii jego motywacji.
Biurokratyzacja NFZ, która powoduje niedrożność normalnych kanałów zmian w naturalny sposób wymusi jednak szukanie alternatywnych rozwiązań[11] zmierzających do reformy zastanego systemu. Zagwarantowanie w Konstytucji całkiem pokaźnego pakietu praw i wolności nie gwarantuje jeszcze praworządności, ani tego czy będą one należycie przestrzegane.
Już Platon powiedział: „ [... ]chociaż wielkim osiągnięciem jest ustanowienie praw, to jednak, jeżeli dobrze urządzone państwo nieodpowiednim władzom powierzy pieczę nad dobrze ustanowionymi prawami, nie tylko żadnej korzyści nie będzie z tych dobrych praw, lecz staną się one przedmiotem drwin i szyderstwa i największą bodaj szkodę i hańbę ściągną jeszcze na takie państwo[12]. ”
Nie wolno anarchizować życia, należy jednak, walczyć o życie z anarchią . Nie jest dobrze w polskiej ochronie zdrowia, proces zawierania umów z NFZ, jest parodią i karykaturą systemu umów cywilnych. Fakt, że nie widzimy na ulicach tłumów protestujących Pacjentów, świadczyć może tylko o tym, iż znajdują się oni już w innym miejscu…
Odpowiedzialność za zarządzanie publicznym zakładem opieki zdrowotnej ponosi kierownik zakładu[13]. Ciężar tej odpowiedzialności jest jednak zbyt duży w porównaniu do narzędzi, jakimi kierujący dysponuje. Przy najbliższej nowelizacji ustawy o zoz-ach, warto, aby ustawodawca zastanowił się nad wdrożeniem odpowiedzialności rozłożonej na zarząd, który de facto istnieje w niemal każdym spzozie. Warto odkurzyć koncepcję zarządzania przez inne osoby prawne. Nade wszystko należałoby zdefiniować pojęcie: ,,zarządzanie publicznym zakładem opieki zdrowotnej”, bo trudno ustalić granice czegoś, co granic nie ma.
Ad salutem aegroti. Do zdrowia Pacjenta.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW