Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Oblężenie u wrót węża, czyli o sytuacji rdzennych mieszkańców Andamanów
dodano 04.01.2008
Los pojedynczego organizmu zawsze pozostaje losem ogółu. Tam gdzie dziś obraca się w niwecz prawa pojedynczej istoty jutro płonąć będą prawa milionów.
Ta sama chronologia priorytetów przeważyła w latach siedemdziesiątych na Andamanach gdzie wizji gospodarczego rozwoju wysp zepchnęła w niebyt nietykalność ziem Jarawa. Orientacja ta nie przełożyła się na masowy najazd na terytorium Jarawa. Proces ten został rozłożony w czasie na kolejne dwie dekady na przestrzeni, których dokonać się miał systematyczny zabór ziem Jarawa. Sami Jarawowie mieli zostać wciągnięci w krwiobieg nowoandamańskiego społeczeństwa.
Prawne otwarcie na oścież terytorium Jarawa początkowo umożliwiło to o czym wspominaliśmy przed momentem. Wreszcie możliwą i niezakłóconą stała się penetracja tubylczych ziem dla polowania, wyrębu lasów a wkrótce i samego osadnictwa. To co wcześniej podejmowano na własne ryzyko teraz zdobyło sobie szerokie poparcie w polityce administracji. Z tego rodzaju uprawnień szeroko zaczęli korzystać osadnicy, którzy zdobyli sobie szersze zaplecze surowcowe, przedsiębiorstwa obróbki drewna czy wreszcie sama administracja. Przemysł drzewny od dawna miał niebagatelne znaczenie dla gospodarki całego regionu. Profity z działalności o tym podłożu ciągnęły także kraje ościenne. Import andamańskiego drewna był prowadzony bowiem nie tylko do centrali w Indiach ale także do pobliskich Tajlandii i Malezji.
Reakcja Jarawów na akty wkraczania na rodzime ziemie była równie gwałtowna jak gwałtownym objawem ignorancji były zapędy ludzi dążących do ich przejęcia. Doszło do wielu krwawych starć w wyniku, których straty i śmierć ponosili zarówno tubylcy jak i osadnicy. Akty przemocy podobnego formatu utwierdzały w oczach osadniczej społeczności stereotyp małych, dzikich ludzi z lasu na fundamentach, którego od dawna budowano wyobrażenie o niedostępnych tubylcach. Jak na ironię ta upodlająca kategoryzacja miała swoją dobrą stronę niosącą światło nadziei dla sprawy zachowania niezależności Jarawów. Obawa przed odwetem ze strony Jarawów hamowała zapędy eksploratorów do pewnego stopnia ograniczając surowcowe zapędy na tubylczych terytoriach.
Im bliżej jednak lat 90-dziewięćdziesiątych XX wieku, znamionowanych rozpryskiem fontanny imigracyjnej, tym bardziej pas obcej obecności zaczął się zacieśniać komplikując coraz trudniejsze warunki życia tubylców. Budowa i oddanie do użytku drogi głównej zaowocowało niespotykaną dotąd intensyfikacją ruchu osadniczego wraz z pojawieniem się niemal nieistniejącej tu formy eksploracji terenu jaką jest turystyka. Jarawowie wielokrotnie dawali wyraz swemu niezadowoleniu strzelając z łuku do przejeżdżających samochodów i autobusów. Odpowiedzią ze strony administracji na takie akty sprzeciwu było zaopatrzenie pojazdów sunących przez terytoria tubylcze w eskorty uzbrojonych strażników. Poczynania Jarawów strzelających do zwierząt kolonistów jak i do nich samych monitorowała również indyjska policja.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW