Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Oblężenie u wrót węża, czyli o sytuacji rdzennych mieszkańców Andamanów
dodano 04.01.2008
Los pojedynczego organizmu zawsze pozostaje losem ogółu. Tam gdzie dziś obraca się w niwecz prawa pojedynczej istoty jutro płonąć będą prawa milionów.
Równocześnie masowa i darmowa dystrybucja dóbr dokonująca się z pokładu łodzi kontaktowych, dystrybucja dalece wykraczająca poza pojęcie zwyczajowych podarków uderzała w tradycyjną gospodarkę Jarawów. Zajęcia związane z pozyskaniem, obróbką i przygotowaniem żywności od zawsze zajmowały Jarawom dużą część każdego dnia. Wyprawy zbierackie w głąb lasu nierzadko rozkładały się na dłuższy odcinek czasu – również myśliwi potrafili tropić swoją zdobycz na przestrzeni kilku kolejnych dni. Wysiłki związane z pozyskaniem pożywienia pochłaniały wiele energii, sił i czasu decydując o rytmie życia tubylczej społeczności. Stanowiło to zupełną odwrotno proporcjonalność do wizji pokarmowej rozpościeranej przez misje kontaktowe. Łatwą ręką zrzucane z pokładów łodzi produkty tj. żywność, narzędzia czy nawet żywe świnie (!) niosły, łatwą i bez wysiłkową zdobycz tak odległą od trudu nomada z pogranicza puszczy i plaży.
Pomijając antropologiczne aspekty relacji [zgadza się – przytoczone dalej postępowanie Jarawów może mieć swe podwaliny także w nie wyodrębnionej na łonie społeczności własności i rozdziale dóbr] zastanówmy się jak wizja przybyszy z łodzi jawiła się w wyobrażeniu Jarawów gdy ci na przestrzeni kolejnych kilkunastu lat „bezinteresownie” oddawali tubylcom kolejne ładunki pożywienia i przedmiotów. Czy częścią składową tego wyobrażenia nie była po części wizja zasobnych przybyszy gotowych na bezzwłoczne dzielenie się swoim stanem posiadania? Jeśli nawet znajdziemy sprzeczności [jak tu bowiem wytłumaczyć postępowanie najeźdźców z wnętrza wyspy] to trudno nie zauważyć schematu zależności wyrobionego przez misje kontaktowe w tak symptomatycznym roku 1997, kiedy część Jarawów zaczęła nawiedzać wsie osadników domagając się różnego rodzaju akcesoriów od żywności począwszy a na narzędziach skończywszy. Ależ tak! To oczywiste odbicie wieloletniej pracy ludzi, którzy na usługach administracji zasypywali Jarawów podarkami. Wyraziście rysuje się ten długoletni cień pokarmowego desantu, który pozwolił Jarawom uwierzyć, że w razie potrzeby, według własnego uznania mogą zwrócić się o pokarm lub tak forsowane przez administrację akcesoria świata zewnętrznego. A to wszystko osadzone i połączone z desperacją i niemocą nawarstwionymi na glebie dokonującej się kolonizacji, tak wrośniętą w rzeczywistość tego małego ludu, że nie dającej się już pominąć ani zignorować.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW