Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Oblężenie u wrót węża, czyli o sytuacji rdzennych mieszkańców Andamanów
dodano 04.01.2008
Los pojedynczego organizmu zawsze pozostaje losem ogółu. Tam gdzie dziś obraca się w niwecz prawa pojedynczej istoty jutro płonąć będą prawa milionów.
W 1857 roku na długie kolejne lata Andamany dostały się pod protektorat Wielkiej Brytanii, która w wir kolonialnej aneksji, przybierającej na sile w drugiej połowie XIX wieku wciągnęła także niewielkie wyspy Zatoki Bengalskiej. Od początku Brytyjczycy zetknęli się z nieufnością ludności tubylczej objawiającej się w skłonności do izolacji, unikaniu kontaktu lub najczęściej otwartej wrogości wobec nieproszonych przybyszów. Odtąd schemat ten będzie się powtarzać w rytm powracającego przypływu. Rdzenne ludy tych ziem na przestrzeni kolejnych lat aż po dziś dzień będą unikać kontaktu ze światem zewnętrznym – miotając strzałami lub uciekając w głąb puszczy – tak jakby przeczuwały, iż zaniechanie w tym względzie, ustępstwo, bądź próba zbliżenia mogą przynieść im tylko zgubę….
Największe wyspy archipelagu obfitujące w rozliczne ogniska tubylczego oporu nie stanowiły dogodnej bazy dla rozwoju kolonialnej infrastruktury. Choć Brytyjczycy wiernie przeszczepiali na grunt swej armii najnowsze militarne trendy a główny oręż andamańskich plemion stanowił pospolity łuk to preferowano mniej kosztowne rozwiązania. I tak siedzibę władz kolonialnych osadzono na małej wysepce Ross z dala od wszędobylskich strzał krajowców gdzie bezstresowo realizowano politykę brytyjskiej korony wobec archipelagu.
Strategiczną kolonią angielską w regionie były niedalekie Indie, której ludność niejednokrotnie występowała przeciwko samozwańczym protektorom. Indyjskim patriotom, którzy ośmielali się zgłaszać otwarte pretensje groziło to samo co spotykało wcześniej brytyjskich skazańców oraz innych ludzi niewygodnych brytyjskiemu imperium. Andamany podobnie jak wiele innych odizolowanych posiadłości Wielkiej Brytanii stały się miejscem zsyłki ludzi skazanych na zamorską banicje. Na przestrzeni kolejnych lat na wyspy u bram Zatoki Bengalskiej trafi wielu nieszczęśników, którzy ośmielili się żądać niezależności względem brytyjskiego namiestnika. Powszechnie uznaje się, że ta grupa osób zakuta w kajdany i wbrew sobie rzucona na białe piaski archipelagu (a dokładniej do ciężkiego więzienia "Cellular Jail") stanowi pierwszą grupę stałych kolonistów jaka osiadła na Andamanach.,
WIELKOANDAMAŃCZYCY
Największym plemieniem zamieszkującym w owym czasie archipelag byli Wielkoandamańczycy. Ten lud liczący sobie podówczas 5 tysięcy dusz bez większego entuzjazmu przywitał penetrujących wybrzeża Brytyjczyków. Po okresie wzajemnej wrogości porzucono zaszłości a stosunki między stronami nabrały bardziej kordialnego charakteru. Zbliżenie niestety miało się okazać kosztowne w skutkach. Na przestrzeni kolejnych lat ofiarą nieznanym krajowcom chorób padną liczni członkowie plemienia. Druzgoczące w skutkach epidemie gryby a zwłaszcza odry pochłoną całe generacje Wielkoandamańczyków regularnie zmniejszając liczebność plemienia. Stopniowe wyludnienie obszernych połaci ziemi z jednej strony ułatwi osadnictwo przyszłym falom kolonistów z drugiej zaś stanowi żywe świadectwo indywidualnych cierpień ludzi tracących swych pobratymców w krzyżówce nieuchwytnych chorób.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW